<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Piotr Pietrowicz</title>
	<atom:link href="http://piotrpietrowicz.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://piotrpietrowicz.wordpress.com</link>
	<description>Maybe that&#039;s what life is... a wink of the eye and winking stars.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 19 Jan 2011 22:42:21 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='piotrpietrowicz.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://s2.wp.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>Piotr Pietrowicz</title>
		<link>http://piotrpietrowicz.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://piotrpietrowicz.wordpress.com/osd.xml" title="Piotr Pietrowicz" />
	<atom:link rel='hub' href='http://piotrpietrowicz.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>dni różne</title>
		<link>http://piotrpietrowicz.wordpress.com/2010/08/10/dni-rozne/</link>
		<comments>http://piotrpietrowicz.wordpress.com/2010/08/10/dni-rozne/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Aug 2010 18:28:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fifti</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://piotrpietrowicz.wordpress.com/?p=22</guid>
		<description><![CDATA[Trochę czasu minęło. Siedzę, piję kawę, palę papierosa, patrzę &#8211; raz na lewo, raz na prawo, raz przed siebie, z ukosa też czasem patrzę. Trochę myślę, jak zwykle o niczym. Za oknem powoli robi się ciemno i przyjemnie. Bo ciemność jest dla mnie przyjemna. I sztuczne światło. Tak, pod tym względem niewiele się zmieniło. Obserwuję [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=piotrpietrowicz.wordpress.com&amp;blog=9139105&amp;post=22&amp;subd=piotrpietrowicz&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Trochę czasu minęło. Siedzę, piję kawę, palę papierosa, patrzę &#8211; raz na lewo, raz na prawo, raz przed siebie, z ukosa też czasem patrzę. Trochę myślę, jak zwykle o niczym. Za oknem powoli robi się ciemno i przyjemnie. Bo ciemność jest dla mnie przyjemna. I sztuczne światło. Tak, pod tym względem niewiele się zmieniło. Obserwuję i marzę.</p>
<p>W pierwszej kolejności o kobietach &#8211; przebieram je, umieszczam w różnych sceneriach, wymyślam charaktery, maluje ich usta na czerwono albo na pastelowy róż, oczy&#8230; oczy ostatnio wszystkim zamieniam na zielone. I siedzę przy nich w myślach i słuchamy razem w myślach muzyki. I gapimy się w przestrzeń. I jesteśmy szczęśliwi.</p>
<p>W drugiej kolejności o facetach. Mają ostre rysy twarzy, pięknie zbudowane ciała i pasje swoje mają. Sztukę robią. Rzeźbią, malują, komponują. I rozmawiają ze mną. I ja im mówie o literaturze. O książkach które ostatnio przeczytałem. Słuchają mnie i podziwiamy się na wzajem. A potem się z siebie śmiejemy. Są moimi przyjaciółmi. W myślach.</p>
<p>W trzeciej kolejności o brzydocie. O brzydocie i szaleństwie. Uważam, że dzięki brzydocie i szaleństwie świat jest ciekawy. Szukam w sobie elementów brzydoty, pielęgnuje swoje szaleństwo.</p>
<p>A potem znów łyk kawy i znów papieros. I tak mijają dni różne.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/piotrpietrowicz.wordpress.com/22/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/piotrpietrowicz.wordpress.com/22/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/piotrpietrowicz.wordpress.com/22/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/piotrpietrowicz.wordpress.com/22/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/piotrpietrowicz.wordpress.com/22/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/piotrpietrowicz.wordpress.com/22/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/piotrpietrowicz.wordpress.com/22/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/piotrpietrowicz.wordpress.com/22/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/piotrpietrowicz.wordpress.com/22/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/piotrpietrowicz.wordpress.com/22/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/piotrpietrowicz.wordpress.com/22/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/piotrpietrowicz.wordpress.com/22/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/piotrpietrowicz.wordpress.com/22/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/piotrpietrowicz.wordpress.com/22/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=piotrpietrowicz.wordpress.com&amp;blog=9139105&amp;post=22&amp;subd=piotrpietrowicz&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://piotrpietrowicz.wordpress.com/2010/08/10/dni-rozne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/13c6fbbd91eed04fe5aee617e52a36a0?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">hazyn</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title># henryk</title>
		<link>http://piotrpietrowicz.wordpress.com/2009/08/29/henryk/</link>
		<comments>http://piotrpietrowicz.wordpress.com/2009/08/29/henryk/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 29 Aug 2009 18:12:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fifti</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://piotrpietrowicz.wordpress.com/?p=6</guid>
		<description><![CDATA[Kristin Asbjornsen &#8211; Slow Day Its just a slow day Moving into a slow night Like tomorrow&#8217;s never going to come Chwile ciszy &#8211; krótkie, dźwięki powracają &#8211; falami. Deszczowa doba, podczas której przelotne są tylko uśmiechy.  Wypełniam ją konsekwentnie, sekunda po sekundzie, westchnienie po westchnieniu. Staram się wierzyć w to, że życie nie jest [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=piotrpietrowicz.wordpress.com&amp;blog=9139105&amp;post=6&amp;subd=piotrpietrowicz&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://w770.wrzuta.pl/audio/75mbrtYYCoq/05_-_slow_day">Kristin Asbjornsen &#8211; Slow Day</a></p>
<p><strong><em>Its just a slow day<br />
Moving into a slow night<br />
Like tomorrow&#8217;s never going to come</em></strong></p>
<p>Chwile ciszy &#8211; krótkie, dźwięki powracają &#8211; falami. Deszczowa doba, podczas której przelotne są tylko uśmiechy.  Wypełniam ją konsekwentnie, sekunda po sekundzie, westchnienie po westchnieniu. Staram się wierzyć w to, że życie nie jest tylko tępym, szklistym spojrzeniem zawieszonym w próżni.</p>
<p><em>Słowa opowiadania, tkwiące gdzieś między sprzecznymi myślami, nie mogące się wydostać &#8211; znów to samo.</em></p>
<p>Pozycja siedząca bądź leżąca &#8211; fotel, krzesło, kanapa, łóżko &#8211; czasem lekki postęp, parzenie kawy, słodzenie herbaty, gaszenie papierosa, byle zachować płynność, byle nie zamknąć oczu zbyt wcześnie, byle nie zapomnieć by po chwili je otworzyć.</p>
<p><em>Rozdziały i kanały, książka i telewizor, ciepły koc i kilka pytań. Kim są ci ludzie, którzy umożliwiają takim jak ja zlewanie się z meblami, stawanie się częścią dekoracji, gapienie się zamiast robienia, myślenie zamiast ruszenia się? Co ja bym robił w tym pustym mieszkaniu, gdyby nie wy&#8230; </em></p>
<p><em>+++</em></p>
<p>Henryk był rolnikiem, tak jak jego ojciec i ojciec jego ojca. Taka tradycja. Nie było mu nigdy z tego powodu przykro, wręcz przeciwnie &#8211; poświęcał swojemu dziedzictwu większość wolnego czasu, dbał, by nic nie zostało zaniedbane, kochał ziemię którą dysponował, tak jak kochał swojego ojca i dziada.</p>
<p>Był prostym, ale bystrym człowiekiem o dobrym sercu. Odpowiednie wychowanie oraz lata ciężkiej pracy zrobiły z niego mężczyznę twardego &#8211; psychicznie i fizycznie &#8211; zahartowały go, sprawiły, że niemal niemożliwym było, by złamał którąś z swoich zasad.</p>
<p>Gdy jako niespełna dwudziestoletni chłopak rozpoczynał służbę wojskową, nie bał się nikogo i &#8211; możecie mi uwierzyć &#8211; nie zmieniło się to do samego końca. Ostro reagował na każdą próbę naruszenia jego godności, potrafił pięścią odpowiedzieć na obrazę. Szybko zyskał szacunek i zarazem spokój.</p>
<p>Po wojsku mógł już całkowicie poświęcić się pracy na roli. Powoli mijały te lata zasiewania, doglądania, rozbudowywania, lata potu spływającego po plecach i krótkich przerw na sen z którego wyrywał go zapach kawy &#8211; niemal codziennie, o piątej trzydzieści. Kawę parzyła mu żona &#8211; zdrowa i pracowita kobieta pochodząca z tej samej wsi. Nie wiem kiedy dokładnie i w jakich okolicznościach wzieli ślub.</p>
<p>Małżeństwo Henryka i Barbary nie było udane. Istnieją jednak na tym świecie okoliczności, cechy charakteru i zwyczaje, które sprawiły, że w tym &#8222;nieudaniu&#8221; Henryk i Barbara musieli spędzić resztę swojego życia.</p>
<p>Henryk był jednak w stanie nie myśleć o tym, być szczęśliwym mimo narzekań których z dnia na dzień przybywało, narzekań których nie był w stanie zrozumieć i obelg które, jeśli tylko starczało mu sił, odpierał. Irytowało go wprawdzie, że mimo iż nigdy nie zawiódł Barbary (a przynajmniej nigdy świadomie), mimo iż własną pracą zdobył wszystko co mieli &#8211; ona ciągle była nieszczęśliwa. Nieprzyjemnie nieszczęśliwa &#8211; złośliwa, dogryzająca, nie dająca spokoju. &#8222;Głupi rolnik! Głąb! Jak ty chamie dzieci będziesz wychowywał!? Żeby wyrosły na takiego prostaka jak Ty!?&#8221; Znosił jednak to wszystko, bo znał swoją wartość &#8211; był świadom zalet, ale też nigdy nie zapominał o wadach &#8211; i miał tylko jedno marzenie &#8211; syn, synek któremu przekaże najważniejsze wartości, syn z którego zrobi mężczyznę, jego chłopak, który go zrozumie.</p>
<p>Pierwszym dzieckiem była Zosia &#8211; teraz urokliwa dziewczyna. Henryk poczuł lekki zawód, ale nie okazywał tego na zewnątrz. W końcu to dopiero pierwsze dziecko. Pokochał ją i zaczął pracować jeszcze więcej, by niczego jej nie zabrakło. Minęło kolejnych kilka lat &#8211; wytrzymywania żony, dbania o córkę, cichej nadzieji.</p>
<p>Gdy Zosia miała cztery latka, urodziło się drugie dziecko &#8211; Hania. Cóż miał począć Henryk &#8211; głęboko wierzący, nauczony pokory wobec losu i woli boskiej. I to dziecko pokochał dając od siebie ile mógł, by było szczęśliwe.</p>
<p>Nie zdziwicie się jednak, jeśli powiem, że coś się zaczęło w Henryku kruszyć &#8211; silny, ale był człowiekiem. Wyzwiska rzucane w jego stronę przez żonę nauczył się ignorować, nie mógł jednak znieść, że robiła to przy córkach, wiedział też, że nastawiała je przeciwko niemu. Zaczał więcej pić &#8211; najpierw ze złości, potem z braku zrozumienia, w końcu z rozpaczy &#8211; co tylko podkręcało Barbarę w jej dziwnej grze, w jej nienawiści która leżała daleko poza granicami pojmowania Henryka.</p>
<p>Dni mijały coraz wolniej a sen stał się czymś niemal nieuchwytnym. Wtedy niespodziewania pojawiła się nadzieja &#8211; Barbara poraz trzeci zaszła w ciążę. Henryk szybko otrząsnął się z bólu i zwątpienia, przypomniał sobie ojcowskie rady i wrócił do ciężkiej pracy. Atmosfera w domu nie poprawiła się, ale myśli Henryka od dnia w którym dowiedział się o ciąży były w zupełnie innym miejscu.</p>
<p>Zbiory tego roku były wyjątkowo słabe, co również nie złamało twardego chłopa, wprawiło jednak w szaleństwo jego żonę. Nie brakowało im nigdy jedzenia, ubrań, ani podstawowych komfortów &#8211; przez lata Henryk zdołał odłożyć sporo pieniędzy &#8211; Barbara jednak była niezwykle zachłanna. Włączyła się w prace na roli, nie dawała sobie chwili wytchnienia. Niepokoiło to jej męża który radził jej, by odpoczywała, obiecywał, że wszystkim się zajmie &#8211; ona nie słuchała. Były to chyba najbardziej napięte dni w życiu Henryka, gdy przestał odróżniać wschody od zachodów, gdy nie jadł i gdy modlił się często, czego &#8211; mimo jego wielkej wiary &#8211; nie miał w zwyczaju.</p>
<p>Dwunasty września był dość ciepłym dniem tamtego roku, wreszcie przestało padać i wiatr się uspokoił. O szóstej Henryk zaczął pracę, o trzynastej zrobił sobię krótką przerwę, o czternastej usłyszał krzyk który przetrwał jako echo w jego głowie przez wiele lat.</p>
<p>Poroniła. A jakże mogło być inaczej. Lekaż pojawił się dość szybko, sąsiedzi nawet wcześniej. &#8222;Poroniła, poroniła&#8221; &#8211; szept niósł się ponad głowami. Poroniła i dziecko nie żyje. A jakże mogło być inaczej. Poroniła, urodziła martwe dziecko, sama żyje dalej i ani trochę się nie zmieniła. A Henryk? Henryk zmienił się. A jakże mogło być inaczej. Poroniła chłopca.</p>
<p><strong><em>Its just a slow day<br />
Moving into a slow night<br />
Like tomorrow&#8217;s never going to come</em></strong></p>
<p><strong><em>And when it does<br />
When it does<br />
It&#8217;ll be the same damn, damn thing</em></strong></p>
<p><a href="http://w986.wrzuta.pl/audio/2R5kVuPgIlz/11_-_slow_day_fragments">Kristin Asbjornsen &#8211; Slow Day Fragments</a></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/piotrpietrowicz.wordpress.com/6/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/piotrpietrowicz.wordpress.com/6/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/piotrpietrowicz.wordpress.com/6/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/piotrpietrowicz.wordpress.com/6/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/piotrpietrowicz.wordpress.com/6/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/piotrpietrowicz.wordpress.com/6/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/piotrpietrowicz.wordpress.com/6/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/piotrpietrowicz.wordpress.com/6/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/piotrpietrowicz.wordpress.com/6/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/piotrpietrowicz.wordpress.com/6/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/piotrpietrowicz.wordpress.com/6/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/piotrpietrowicz.wordpress.com/6/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/piotrpietrowicz.wordpress.com/6/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/piotrpietrowicz.wordpress.com/6/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=piotrpietrowicz.wordpress.com&amp;blog=9139105&amp;post=6&amp;subd=piotrpietrowicz&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://piotrpietrowicz.wordpress.com/2009/08/29/henryk/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/13c6fbbd91eed04fe5aee617e52a36a0?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">hazyn</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title># przebudzenie</title>
		<link>http://piotrpietrowicz.wordpress.com/2009/08/24/przebudzenie/</link>
		<comments>http://piotrpietrowicz.wordpress.com/2009/08/24/przebudzenie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 24 Aug 2009 00:00:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fifti</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://piotrpietrowicz.wordpress.com/?p=3</guid>
		<description><![CDATA[Sleep Party People &#8211; Im not human at all To nie jest jedna z tych bajek, które można usłyszeć będąc dzieckiem, leżąc w łóżku i zasypiając. Nie opowiedzą jej nikomu rodzice ani dziadkowie. Nie jest to też bajka dla dorosłych. To bajka dla moich znajomych, tych którzy potrafią od czasu do czasu widzieć, tak jak [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=piotrpietrowicz.wordpress.com&amp;blog=9139105&amp;post=3&amp;subd=piotrpietrowicz&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:left;"><a href="http://w774.wrzuta.pl/audio/19sSGNXOt4m/sleep_party_people_-_im_not_human_at_all">Sleep Party People &#8211; Im not human at all</a></p>
<p style="text-align:left;"><em>To nie jest jedna z tych bajek, które można usłyszeć będąc dzieckiem, leżąc w łóżku i zasypiając. Nie opowiedzą jej nikomu rodzice ani dziadkowie. Nie jest to też bajka dla dorosłych. To bajka dla moich znajomych, tych którzy potrafią od czasu do czasu widzieć, tak jak ja widze i czuć, tak jak ja czuje. Albo poprostu &#8211; jest to bajka dla mnie, wymyślona przez cienie dawnych, ubarwiona spojrzeniami obecnych, zniekształcona przez moje koszmary, niosąca się echem, przeplatana muzyką.<br />
</em><br />
<strong>+++</strong></p>
<p>Gdy się obudziłem, było duszno i ciemno. Szybko zrozumiałem, że leżę w trumnie i zaniepokoiło mnie to, że żyję. Nie mogłem odnaleźć nic w swojej głowie, pamięć przepadła gdzieś, wsiąkła w tanie, sosnowe deski. Włożyłem sobię rękę &#8211; przez usta &#8211; pod klatkę piersiową i złapałem serce. Biło. Wyjąłem rękę i zacząłem się zastanawiać. Myśli kłuły mnie jak ciernie, a pot nie znajdując drogi ujścia wsiąkał z powrotem w skórę, kręgosłup bolał mnie coraz bardziej.</p>
<p>Gdy byłem już bliski poddania się i przecięcia sobie żył drzazgami, usłyszałem niepewne pukanie. Bałem się odezwać, czekałem. Pukanie częstniało i głośniało. Po minucie, gdy już cała trumna była wypełniona krótkimi, niskimi dźwiękami postanowiłem, że się przełamię.</p>
<p>- Kto tam?</p>
<p>Nikt mi nie odpowiedział, ale podsłuchałem rozmowę toczącą się jakieś dwa metry nademną. &#8222;&#8230;mamy tu jednego&#8230; dawaj mi te łopatę&#8230; dobra panowie, otwieramy&#8230;&#8221;</p>
<p>Pierwsze uderzenie wylądowało koło mojego prawego ucha. Zasłoniłem twarz rękoma. Na szczęście po chwili przestano walić w trumnę i wyważono wieko łomem (nie jestem pewien, czy na drzwi trumny mówi się &#8216;wieko&#8217;, ale to pierwsze co przyszło mi na myśl).</p>
<p>Ktoś złapał mnie za dłonie i postawił na nogi. Z przyjemnością odetchnąłem świeżym powietrzem, przęciągnąłem się zdrowo i kichnąłem. Potem przypomniałem sobie o strachu i niepewności.</p>
<p>- Kim jesteście?</p>
<p>- Jesteśmy profanatorami.</p>
<p>- Aha. I co tu robicie?</p>
<p>- Profanujemy groby.</p>
<p>- Czyli mój grób został właśnie sprofanowany?</p>
<p>- Bystry jesteś jak na trupa.</p>
<p>- I co dalej?</p>
<p>- Powinieneś pójść teraz w lewo, w stronę lasu. Po przejściu sześciuset metrów skręć w prawo i idź prosto aż nie dojdziesz do mchowej polanki. Tam się zatrzymaj i ułóż na ziemi w nienaturalnej pozycji. Jutro ktoś cię znajdzie, a w wieczornym wydaniu wiadomości wspomną o kolejnym ataku profanatorów grobów w województwie świętokrzyskim. To chyba tyle.</p>
<p>Przez dwie sekundy byłem zdezorientowany, przez następne cztery zdziwiony, a potem postanowiłem po prostu nic nie rozumieć i posłuchać się profanatorów. Ruszyłem w lewą stronę, lecz po chwili zostałem zatrzymany przez parę wyrywających się z moich ust pytań. Wiedziałem, że nawet jeśli uzyskam jakieś odpowiedzi, to i tak nie przybliżą mnie one do zrozumienia, więc odwróciłem się i z czystym sumieniem zapytałem:</p>
<p>- Panowie, ile mam lat?</p>
<p>- Wyglądasz na dwadzieścia z kawałkiem.</p>
<p>- A czemu ruszam się i myślę będąc trupem?</p>
<p>- Skąd mamy wiedzieć. My tylko profanujemy groby.</p>
<p>Westchnąłem i przeszedłem kilka kolejnych metrów w stronę lewą.</p>
<p>Pogoda była dość przyjemna tej nocy. Udało mi się odnaleźć dwa wozy na bezchmurnym niebie i uśmiechnąć się do swojej ulubionej gwiazdy. Nie wiem czemu, ale równo osiem metrów po moim uśmiechu gwiazda zgasła. Skierowałem swoją uwagę na delikatny wietrzyk i dogasające znicze o ciepłych kolorach.</p>
<p>Odkryłem jedno uczucie, które z miejsca zakwalifikowałem jako charakterystyczne dla ludzi martwych &#8211; na cmentarzu czułem się jak w domu. Muszę przyznać, że dość miłym było chodzenie między płytami nagrobnymi, w nocy, nie bojąc się ani ciut ciut.</p>
<p>O innym uczuciu które mi towarzyszyło, wiedziałem, że znam je jeszcze z życia. To coś takiego, co w pewien sposób ciąży na mięśniach i oblepia duszę, gdy znajdujemy się w nowej sytuacji, która wydaje się jak najbardziej sytuacją dobrą, ale jeszcze nie mamy o niej dość informacji, by stwierdzić to na sto procent. Ma to napewno coś wspólnego z niepewnością.</p>
<p>Obawiałem się trochę, że podczas tej cichej, cmentarnej podróży &#8211; albo gdy już dotrę do mchowej polanki &#8211; dopadnie mnie samotność, ale mniej-więcej w połowie drogi zobaczyłem starszą, siwą panią, która siedzała na ławeczce ustawionej niedaleko mojej trasy. Nie myśląc zbyt wiele podszedłem do niej i zagadnąłem.</p>
<p>- Dobrywieczór!</p>
<p>- Dobrywieczór &#8211; odparła staruszka głosem dość strudzonym i nieco zmartwionym.</p>
<p>- Co pani tu robi tak sama w nocy?</p>
<p>- Idę na mchową polankę, przerwę sobie zrobiłam.</p>
<p>- Świetnie! W takim razie pójdziemy razem.</p>
<p>- Ach! A więc ty też&#8230; A taki młody&#8230; Przykro, przykro&#8230;</p>
<p>- Oj tam! Nawet nie wiem o co chodzi z tą całą śmiercią, a w dodatku nic nie pamiętam. Pani wie jak umarła?</p>
<p>- Tak&#8230; Jak pewnie zauważyłeś mam już swoje lata. Osiemdziesiątej czwartej wiosny, podczas snu&#8230; Ech, cóż za przykrość!</p>
<p>- Co tak panią w tym wszystkim martwi?</p>
<p>- Nie zrozumiesz chłopcze. Nie myśl, że to śmierć sama w sobie&#8230; Widzisz, są pewne problemy z którymi nie można nic zrobić, a mimo wszystko bolą, pewni ludzie, na których nie ma się wpływu, mimo, że bardzo się ich kocha i jest ta nadzieja, głupia i ślepa, która nie umiera. I to przez tę nadzieję jest mi źle.</p>
<p>- Rzeczywiście, niewiele rozumiem&#8230; A skąd ma pani pewność, że umarła pani we śnie?</p>
<p>- Napisali na nagrobku&#8230;</p>
<p>Przejąłem się własną niedomyślnością i postanowiłem znów poczuć ciekawość. Szybko przypomniałem sobie w którym miejscu mnie wykopano i pobiegłem w tamtą stronę nie żegnając się z siwą staruszką. Gdy dobiegłem profanatorów już tam nie było. Spróbowałem odczytać co napisano na nagrobu, jednak przy moim grobie nie palił się żaden znicz, więc miałem z tym duże problemy. Postanowiłem chwilę poczekać. Policzyłem do stu i zaczęło wschodzić słońce. Wtedy zobaczyłem wyraźnie i przypomniało mi się wszystko &#8211; dzieciństwo, szkoła, marzenia, znajomi, zabawa, wzloty i upadki, odloty i zejścia&#8230; Wspomnienia zaczęły mnie wypełniać w zawrotnym tempie. Próbowałem tego uniknąć, ale w końcu poczułem się głupio i zrobiło mi się przykro. Marzenia&#8230; Kilometry marzeń które chciałem wylać asfaltem, a teraz, po śmierci, dalej były jednym, wielkim bezdrożem. Usiadłem i oparłem się o nagrobek, nie chciałem już iść na mchową polankę.</p>
<p><strong>Piotr Który W Nic Nie Wierzył</strong><br />
<strong>Zmarł zamyślony w wypadku samochodowym, młodo</strong><br />
<strong>Niech nasz Bóg ma go w swojej opiece.</strong></p>
<p style="text-align:left;"><strong><img class="aligncenter size-full wp-image-4" title="..." src="http://piotrpietrowicz.files.wordpress.com/2009/08/mm.jpg?w=510" alt="..."   /><br />
</strong></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/piotrpietrowicz.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/piotrpietrowicz.wordpress.com/3/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/piotrpietrowicz.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/piotrpietrowicz.wordpress.com/3/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/piotrpietrowicz.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/piotrpietrowicz.wordpress.com/3/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/piotrpietrowicz.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/piotrpietrowicz.wordpress.com/3/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/piotrpietrowicz.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/piotrpietrowicz.wordpress.com/3/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/piotrpietrowicz.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/piotrpietrowicz.wordpress.com/3/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/piotrpietrowicz.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/piotrpietrowicz.wordpress.com/3/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=piotrpietrowicz.wordpress.com&amp;blog=9139105&amp;post=3&amp;subd=piotrpietrowicz&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://piotrpietrowicz.wordpress.com/2009/08/24/przebudzenie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/13c6fbbd91eed04fe5aee617e52a36a0?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">hazyn</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://piotrpietrowicz.files.wordpress.com/2009/08/mm.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">...</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
